Home

Twórcze podejście do życia ułatwia proces projektowania stron internetowych. Tylko ktoś z otwartym umysłem i głęboką wyobraźnią może stworzyć oryginalny projekt strony, która przykuje uwagę Internautów. Do tworzenia grafiki potrzebne są również zdolności manualne. Odręczne rysowanie przynosi najlepsze efekty. Korzystanie z gotowych rozwiązań dostępnych w internecie nigdy nie zapewni nam takiej jakości, jaką moglibyśmy otrzymać wykonując ten projekt na tablecie. Ale nawet najbardziej wartościowa grafika nie odda tego, co chcemy zaprezentować na własnej stronie, ponieważ podstawowym przekaźnikiem treści w Internecie jest tekst. Słowo pisane ma ogromną siłę, na której opiera się Internet. Grafika, zdjęcia, filmiki są tylko dodatkiem. Tak też Internet interpretuje wyszukiwarka Google. Jeśli tu trafiłeś, to znaczy, że poznałeś wartość słowa.
Zawodowe pisanie tekstów do precli jest bardzo nużące. Zdarzają się zlecenia, gdy na jeden temat trzeba wyprodukować sto i więcej tekstów, a każdy z nich musi być czy też powinien być unikalny. Unikalność pozwala na uniknięcie zjawiska duplicate content, które znacząco obniża jakość powielonych artykułów. Klasyczny duplicate content, czyli artykuł skopiowany ze źródła potrafi wpaść w supplemental i wartość zawartych w nim linków spada do zera. Dosłownie do zera. Żeby nie było tak pięknie i idealnie należy dodać, że nie zawsze kopia wpada w supplemental, ponieważ wystarczy, że strona na której jest ona umieszczona siłą przewyższa oryginalne źródło. Algorytm nie jest nieomylny i kopie może uznać za oryginał, a oryginał za kopię.
Zagadnienie DC daje wskazówki dotyczące ustalania Page Ranku. Wystarczy spojrzeć na wiodące portale informacyjne. Każdego dnia publikowane są te same informacje na wielu z nich i teoretycznie występuje bardzo wyraźnie zjawisko DC. Mimo to, posiadają one bardzo wysoki PR, a treść informacji wielokrotnie powielanych trzyma się w indeksie wyszukiwarki bardzo długo. W myśl zasady „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”, publikowanie codziennych wiadomości na domowej stronie kończy się w najlepszym razie filtrem, brakiem indeksowania bądź banem. Jak to zatem jest, że wiodące portale mają się tak dobrze? Pytanie może sugerować, że są inne czynniki wpływające na jakość strony, a których do końca nie znamy. Jednakże, w branży SEO nic nie jest jednoznaczne i proste.

Jak już wcześniej pisałem, zjawisko powielania treści jest szkodliwe dla promocji naszej strony internetowej, ale są od niego wyjątki i jak wszystko w SEO – jest niepewne. Wielokrotne testy mogą wykazać pewne tendencje ale wyjątki pobudzają wydzielanie adrenaliny podczas róznych eksperymentów na wartościowej stronie. Pisanie tekstów do precli powinno być wykonywane odpowiedzialnie i sensownie. Zdarzają się częste zjawiska „wypłynięcia” poszczególnych tekstów w rankingu Google na wysokie pozycje. Chodzi o to, aby przypadkowy i nieświadomy użytkownik skorzystał merytorycznie z naszego tekstu. Dobry seo-tekst nie może wprowadzać w błąd. To podstawowa zasada tworzenia contentu. Nikt nie wymaga od copywritera zawodowej wiedzy i przygotowania merytorycznego na poziomie akademickim, lecz należy wystrzegać się błędów w tekstach.

Kto bardziej spostrzegawczy, zauważył, że jakiś czas temu (luty 2009) serwis Allegro.pl dostał z automatu PageRank=0. Dopiero ręczna moderacja przywróciła jego „naturalny” PR równy 7. Po pierwsze dowodzi to, że algorytmy wciąż są poprawiane i udoskonalane, a zatem zdarzają się wpadki i błędy. Po drugie, ręczna moderacja to niezaprzeczalny fakt, o którym nieoficjalnie mówi się tu i ówdzie. Stawia to pracownika Google na pozycji małego boga. W tej chwili ten nieistotny zielony pasek z Page Rankiem bywa poważnym źródłem dochodu wielu webmasterów. Wysoki PageRank to nie tylko duma i satysfakcja (z wysokimi pozycjami nie ma on nic wspólnego), ale także jest doskonała okazją do sprzedaży reklamy, na którą wciąż jest zapotrzebowanie. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że nasz brat/kuzyn/kochanek/teściowa pracuje na stanowisku moderatora w siedzibie Google. Na pewno rodzi to pokusę o ręczne „podrasowanie” lub przymknięcie oka na strony ziomka. Na szczęście to tylko hipotetyczne myślenie, które wydaje się bardzo niedojrzałe. Firma Google na pewno ma swój system kontroli, aby nie dochodziło do tego typu nadużyć.